starożytne kolumny, Efez

Starożytny Efez w większości przysypany jest grubą warstwą ziemi, spod której wydobywane są wciąż nowe budynki, place i ulice. Gorący i suchy klimat znakomicie zakonserwował kamień i zwiedzający mają wrażenie, że czas zatrzymał w tu miejscu. Na domach bez problemu można odczytać napisy, pozostawione tam przed dwoma tysiącami lat przez mieszkańców. Cywilizacyjny poziom jednego z najważniejszych miast starożytnego świata wciąż budzi podziw – jego mieszkańcy posiadali umywalki z bieżącą wodą oraz sieć kanalizacyjną, która w większości krajów Europy pojawiła się dopiero 100 lat temu.

 

Zwiedzanie miasta, które miało kiedyś status jednego z najważniejszych portów na świecie należy zacząć… 7 kilometrów od brzegu morza. Przez setki lat rzeka Kajstros pracowicie nanosiła do ujścia muł i kamienie, doprowadzając stopniowo do podnoszenia się poziomu dna morza i powstawania płycizn. Uniemożliwiało to statkom dotarcie do miasta, a w konsekwencji doprowadziło do upadku Efezu.

Choć obecnie Efez nie leży już nad morzem, wciąż można dotrzeć tu drogą morską zatrzymując się w Kusadasi – uroczym portowym miasteczku. Przypływają tam największe statki pasażerskie świata, jednak większość zacumowanych łodzi to malutkie kutry rybackie należące do miejscowych.

Port jest starannie utrzymany, pełen sklepików z pamiątkami, kafejek i restauracji. Wita nas Inan – przewodnik, który nam będzie towarzyszył przez cały dzień. Ożenił się z Polką i chwali się nam swoją znajomością języka. Pokazuje zdjęcie blond chłopczyka z kręconymi włosami: to mój syn – oznajmia z dumą. Częstuje nas przysmakiem Turkish Delight i prowadzi do nowiutkiego Mercedesa Vito ze skórzanymi siedzeniami i klimatyzacją, bez której tutaj nie można się obejść. Jedziemy zwiedzać zabytki Efezu.

Czas zatrzymany w kamieniach

Już sama nazwa miasta wywołuje dreszczyk emocji u każdego, kto czytał mity greckie, czy choćby pobieżnie zapoznał się z historią. W starożytności Efez tętnił życiem, kwitł tu handel, rozwijała się nauka i sztuka. Nie bez znaczenia był fakt bliskości morza i rola głównego portu Morza Egejskiego. To właśnie w Efezie wzniesiono świątynię Artemidy, uznaną przez Greków za jeden z ówczesnych siedmiu cudów świata. Artemizjon był kilkukrotnie większy od ateńskiego Partenonu i posiadał setkę kolumn wysokich na prawie 20 metrów! Świątynię podpalił w III w. pne szewc Herostrates, by zyskać rozgłos, co mu się z pewnością udało. Z tej wspaniałej budowli pozostała jedynie jedna kolumna, na której co roku gniazdo wije bociania rodzina, nieświadoma dawnego majestatu miejsca.

W wyniku Wojen Peloponeskich Efez podbili Persowie. W czasie panowania króla Cyrrusa mieszkał tu słynny filozof grecki Heraklit, który wsławił się maksymą „panta rhei „- wszystko płynie. Panował tu następnie Aleksander Wielki – w mieście mieszkało wtedy nawet 300 tysięcy osób, co w tamtych czasach było ewenementem.

Efez jest uważany przez współczesnych historyków sztuki za najlepiej zachowane miasto starożytne w rejonie Morza Śródziemnego. Ruiny dotrwały do naszych czasów w zdumiewająco dobrym stanie, mimo kilkukrotnych trzęsień ziemi, które nawiedzały ten region. Zachował się układ ulic, podział na część kulturalno-polityczną, świątynną, mieszkalną, handlową i rozrywkową. Po dziś dzień można podziwiać ogromny teatr, budynki administracyjne, łaźnie, marmurowe ulice z ciągnącymi się wzdłuż pięknymi kolumnami, stadion, a nawet bibliotekę.

Brama Magnezjana

Turyści zwykle rozpoczynają zwiedzanie Efezu od strony dawnego portu, lecz my zaczynamy spacer od północnej strony miasta, wejściem przez Bramę Magnezjana. Dzięki temu unikamy wspinania się pod górę w pełnym słońcu, a widoki przedstawiają się bardziej malowniczo. Znajdujemy się na terenie górnej agory, gdzie gromadzili się mieszkańcy na publiczne debaty i przemówienia. Tu mieścił się też zbiornik wody dla miasta, dostarczanej przez akwedukt. Woda ze zbiornika zasilała między innymi łaźnie, prywatne domy mieszkalne i liczne fontanny usytuowane wzdłuż głównych ulic.

Łaźnie Variusa i Plac Domicjana

Idąc dalej widzimy Łaźnie Variusa, które już w tamtych czasach posiadały pomieszczenia z wodą gorącą, letnią lub zimną. Łaźnie stanowiły ulubione miejsce spotkań mieszkańców i były czymś w rodzaju naszego centrum kultury. Woda spływająca z łaźni służyła do spłukiwania nieczystości z położonych niżej miejskich toalet. Nic się nie marnowało! Podziwiamy Plac Domicjana z piękną rzeźbą uskrzydlonej Nike, która zachowała się w doskonałym stanie. Plac wieńczy łuk wsparty na dwóch kolumnach, zwany bramą Herkulesa. Legenda głosi, że kto przez nią przejdzie, stanie się silny ciałem i duchem. Przechodzimy i my.

 

Droga Kuretów

W tym miejscu rozpoczyna się Droga Kuretów, jedna z głównych arterii Efezu. Ongiś najpiękniejszy deptak starożytnej Europy, do dziś zapiera dech w piersiach. Droga jest wyłożona wspaniale zachowanymi płytami marmurowymi i biegnie lekko w skosem w dół. Centrum miasta widać jak na dłoni, z oddali wyłania się wspaniała budowla – Biblioteka Celsusa. Wzdłuż Drogi Kuretów mieściły się domy mieszkalne i sklepy, przy których budowano chroniące przed słońcem zadaszenia, podtrzymywane przez szpalery bogato zdobionych jońskich i korynckich kolumn. Architektoniczną dekorację Drogi stanowiły również kamienne posągi i fontanny. Jedna z nich, zwana Fontanną Trajana przetrwała w doskonałym stanie do dziś.

Tarasowe rezydencje

Na wzgórzach, naprzeciwko świątyni Hadriana archeolodzy odkryli sześć tarasowych rezydencji mieszkalnych. Trwają tu nieprzerwanie prace rekonstrukcyjne, dzięki czemu można obserwować żmudną pracę archeologów. Cały teren przykryto ogromnym dachem z pleksi, który ma za zadanie chronić bezcenne wnętrza przed szkodliwymi wpływami atmosferycznymi – palącym słońcem i deszczem. Dwie piękne wille udostępniono już zwiedzającym. Na planie trzykondygnacyjnej rezydencji, w części centralnej, znajdowało się wyłożone płytami marmurowymi i otoczone kolumnami atrium. Na parterze znajdował się salon, jadalnia i kuchnia a na wyższych piętrach sypialnie i pokoje gościnne. Domy posiadały zaawansowany system ogrzewania, prywatne łaźnie z bieżącą ciepłą i zimną wodę a nawet kanalizację, która dwa tysiące lat temu była nie lada osiągnięciem sztuki inżynieryjnej. Jednak największe wrażenie na zwiedzających wywierają marmurowe ściany pokryte były przepięknymi malowidłami, przepiękne freski o żywych kolorach i misterne podłogowe mozaiki. Do dnia dzisiejszego zachowały się w prawie nienaruszonym stanie, co pozwala nam łatwo wyobrazić sobie, w jakim przepychu mieszkali najbogatsi Efezjanie.

Biblioteka Celsusa

Drogę Kuretów wieńczy imponujący gmach Biblioteki Celsusa. Ufundował ją w II w p.n.e. konsul rzymski ku czci własnego ojca – Gajusza Juliusa Celsusa. Była to trzecia pod względem wielkości biblioteka antycznego świata, po Aleksandrii i Pergamonie. Liczyła 12 000 zwojów papirusów, które przechowywano w specjalnych niszach. Przed wilgocią i zmianami temperatury chroniła je specjalna warstwa izolacyjna – jednometrowa pusta przestrzeń pomiędzy ścianą zewnętrzną a wewnętrzną. Zabytek został zrekonstruowany przez archeologów, dzięki czemu możemy podziwiać wspaniałe proporcje korynckich kolumn i dwupiętrową fasadę z naturalnej wielkości rzeźbami kobiet uosabiającymi cnoty: mądrość, odwagę, myśl i wiedzę.

Amfiteatr

Mijamy Bibliotekę i skręcamy w prawo w piękną Drogę Marmurową. Na zboczu wzgórza naszym oczom ukazuje się przeogromna, symetryczna budowla – wspaniale zachowany teatr, który mógł pomieścić aż 25 tys. widzów! Ten najwspanialszy zabytek Efezu, został zbudowany w I w. przez Rzymian. Trzypiętrowa, zdobiona płaskorzeźbami i kolumnami konstrukcja okalająca scenę wznosi się na wysokość 18 m. Najbardziej prominentni widzowie zasiadali w marmurowych lożach i mieli do dyspozycji siedziska z oparciami. Odbywały się tu koncerty, pokazy sztuki, dysputy polityczne a nawet walki gladiatorów. Budowla posiada tak doskonałą akustykę, że do dnia dzisiejszego służy jako miejsce koncertów – występował tu sam Elton John. Wchodzimy na szczyt by poczuć ogrom i potęgę tego miejsca. Oczami wyobraźni widzimy przedstawienie, tłumy na trybunach, słyszymy muzykę, ale upał coraz bardziej daje się we znaki, więc szukamy cienia.

Agora

Naprzeciwko teatru zwraca naszą uwagę spora przestrzeń. Ten kwadrat o ponad stumetrowym boku obramowany rzędami kolumn to agora Efezu. Tu odbywał się handel, stały stragany z żywnością, przyprawami, winem, jedwabiem – wszelkim towarem, zarówno lokalnym, jak i tym przywożonym zza morza. Efez był jednym z najważniejszych punktów handlowych starożytnej Grecji i Rzymu, więc nie narzekano na brak kupujących.

Agora dochodziła do Drogi Arkadyjskiej (zwanej inaczej Drogą Portową), najwspanialszej arterii miasta, która prowadziła aż do samego portu. To właśnie tę drogę widzieli najpierw wszyscy przybywający do Efezu, dlatego zaprojektowano ją i zbudowano z rozmachem i przepychem. Miała ponad pół kilometra długości i była szeroka na 11 metrów. Po obu stronach ulicy znajdowały się sklepy, galerie sztuki, marmurowe kolumny i posągi oraz bramy z imponującymi łukami. Była jedną z trzech oświetlonych arterii istniejących w tamtych czasach na świecie – razem z Rzymem i Antiochią.

Dom Marii

Na Drodze Arkadyjskiej kończymy zwiedzanie Efezu, jednak postanawiamy pojechać jeszcze do znajdującego się niedaleko miejsca, gdzie u schyłku swojego życia mieszkała matka Jezusa, Maria.

Mijamy nadmorskie równiny, plantacje brzoskwiń i wjeżdżamy wysoko na wzniesienie Coressus, które góruje nad okolicą. Miejsce zwane przez lokalnych mieszkańców Meryemana jest dyskretnie strzeżone przez wojsko – nie zapominajmy o fakcie, że jesteśmy w Turcji, gdzie sakralne obiekty chrześcijaństwa mogłyby stać się łatwym obiektem ataku ekstremistów. Inan prowadzi nas w pobliże muru, do którego pielgrzymi przytwierdzają karteczki z życzeniami lub krótką modlitwą. „To miejsce słynie z cudów i jest równie chętnie odwiedzane przez samych Turków, co turystów” – tłumaczy. Nieopodal bije źródło z krystalicznie czystą wodą, która ma ponoć właściwości uzdrawiające. Napełniamy nią zakupione na pobliskim stoisku z pamiątkami gliniane naczynia. Wchodzimy do kapliczki, gdzie w niedzielę i święta odbywają się nabożeństwa, ale teraz panuje cisza i skupienie. Miejsce objawiło się niemieckiej zakonnicy Katherine Emmerich żyjącej w XIX w. Nigdy tu nie była, lecz dzięki jej dokładnym wskazówkom odkryto na wzgórzu fundamenty kamiennego domu. Watykan oficjalnie uznał to miejsce za święte – pielgrzymował tu papież Paweł VI, Jan Paweł II a niedawno Benedykt XVI.

Myślę o tym, jak blisko jestem historii, jak wyglądało życie w tym domu. Matkę Jezusa do Efezu sprowadził w połowie I w. święty Jan Ewangelista, który sprawował w tym mieście urząd biskupa. Z zapisów historycznych wiemy, że opiekował się Marią aż do jej śmieci. Czy tu właśnie rozmawiali ze sobą? Czy tu czytał jej fragmenty ewangelii, które wygłaszał jako listy do Efezjan? Może jedli wspólną kolację ze św. Pawłem, który przez trzy lata nauczał w tym mieście? Niestety turystów przybywa, każdy chce wejść, więc na dłuższe rozmyślania nie ma czasu. Na zewnątrz czeka przewodnik i trzeba jechać dalej. Po drodze czeka nas jednak niespodzianka – samochód staje na leśnej ścieżce i Inan wita się z kimś serdecznie. Okazuje się, że to ksiądz Paweł – polski opiekun kaplicy. Takie miłe spotkanie, wymieniamy pozdrowienia – czujemy się jak jedna wielka rodzina.

Po powrocie do Kusadasi

Postanawiam odpocząć w portowej kafejce. Obserwuję rybaków wracających z morza i przygotowujących przynęty na następny połów. Przed oczami mam wspaniałe miasto i myślę o tym, czy wciąż mieszkają tu potomkowie starożytnych Efezjan.

Tam – w przeciwieństwie do tradycyjnego muzeum – można dotknąć każdej kolumny, każdej marmurowej rzeźby, poczuć jakby czas zatrzymał się w miejscu. Można usiąść na kamiennej płycie, na której dwa tysiące lat temu siedział ktoś inny, może sam Heraklit? Może św. Paweł? Kleopatra? Wszystko jest prawdopodobne, wszystko działa na wyobraźnię.

Do dzisiejszego dnia odkopano zaledwie 20 proc. powierzchni całego miasta. Pozostała część wciąż czeka, aż ponownie ujrzy światło dzienne. Kto wie jakie skarby kryją się jeszcze wśród wzgórz?

Leave a Reply

Newsletter

baner zachęcający do wyjazdu do Kolombo

Popularne wpisy