design MAGAZINE

Podróże

Herbata na południe od chmur

Herbata jest w Chinach napojem niemalże świętym. Od stuleci piją ją wszyscy, praktycznie przez cały dzień. Mijani na ulicach ludzie noszą specjalne przeźroczyste termosy do parzenia herbaty, dzieci w szkole właśnie herbatą popijają posiłki, a na lotniskach i dworcach dostępna jest gorąca woda, którą można dolać by zrobić kolejny napar. Herbata to wciąż jeden z najczęściej wręczanych prezentów, a filiżanka najlepszych odmian Pu-er w herbaciarni może kosztować w przeliczeniu nawet tysiąc złotych. Nic dziwnego, że wyjątkowe okazje mieszkańcy państwa Środka celebrują poprzez ceremonię parzenia herbaty.

Pewnego razu w chińskim mieście Jianchuan słynącym na całe cesarstwo z utalentowanych stolarzy i cieśli, uczeń rzekł do swojego mistrza: - przez ostatnie dziesięć lat pod Twoim czujnym okiem szkoliłem się w zawodzie, byłem pilny i sumienny. Czy nie jestem już gotowy aby podjąć się samodzielnej pracy? Ku jego zdumieniu mistrz zaprzeczył: chociaż potrafisz wykonać każdy mebel o jaki cię poproszę, nie zdołasz jeszcze sam zdobyć drewna. Student wyruszył więc w górskie lasy, aby sprawdzić swoje umiejętności. Wybrał odpowiednie drzewo i zabrał się za ścinanie. Myślał, że skończy szybko, lecz po wielu godzinach pracy nadszedł wieczór, a on był już bardzo zmęczony i spragniony. Niestety w górach nie było wody, musiał więc zadowolić się kilkoma listkami herbaty zerwanymi z krzaka. Smakowały gorzko, lecz pomogły mu nabrać sił i ukończyć pracę przed nocą.

Kobieta z plemienia Bai zamieszkującego prowincję Yunnan przerywa na chwilę opowieść i przygotowuje pierwszą porcję herbaty podczas uroczystej ceremonii przeznaczonej dla najbliższej rodziny ważnych gości. Praży listki na patelni przez kilka minut, wydobywając z nich wspaniały aromat. Następnie zalewa je wrzątkiem i podaje do picia. – Ta Gorzka Herbata symbolizuje etap młodości, w ciągu którego uczymy się, ciężko pracujemy i doświadczamy wielu gorzkich porażek – mówi.

Herbata jest dla Chińczyków sensem życia wyssanym z mlekiem matki. Przewija się przez każdy jego etap, stanowi element codzienności i kultury. Jej kolebką jest prowincja Yunnan, co znaczy po chińsku “na południe od chmur”. Tu wciąż rosną dzikie tysiącletnie krzewy. Odpowiednio suszone lub fermentowane listki potrafią osiągać ceny wyższe od złota, a rekordy bije pakowana w brykiety pu’er: im jest starsza tym droższa. Chińczycy klasyfikują herbatę ze względu na koloru naparu, inaczej niż Europejczycy, którzy patrzą na kolor listków. Nasza “czarna” jest określana przez nich jako czerwona, i na odwrót: pu’er, nazywana u nas “czerwoną”, jest w Chinach określana jako czarna ze względu na ciemno-ziemisty kolor naparu. Warto o tym pamiętać przy zamawianiu herbaty w restauracji czy podczas zakupów.

Młody mężczyzna powrócił z drewnem do swojego mistrza, który rzekł: - jesteś gotowy do drugiego etapu próby. Teraz przygotuj drewno tak, by było gotowe do obróbki. Zadowolony uczeń wykonał polecenie bardzo szybko, gdyż ćwiczył tę czynność wielokrotnie w ciągu swej nauki. Zadowolony mistrz pochwalił go i nagrodził słodyczami.

Kobieta kontynuuje opowieść podczas drugiej części ceremonii i przygotowuje składniki na Słodką Herbatę symbolizującą dojrzałość: etap życia, w czasie którego wszystko idzie dobrze, osiągamy sukces i sławę, czujemy się szczęśliwi. Plasterki żeń-szenia oraz łyżeczkę miodu zalewa gorącą wodą i gotuje kilka minut. Przed podaniem dodaje wiórki startego sera i prażone posiekane orzechy. Napar smakuje wspaniale – wprawdzie nie zawiera herbaty, lecz jest ważną częścią ceremonii.

Największy wpływ na historię herbaty mieli chińscy cesarze, którzy uważani byli za wybitnych smakoszy i stanowili najwyższy autorytet w wyborze dobrych gatunków. Być może lata degustacji rzeczywiście kształciły w nich prawdziwych ekspertów? W wyniku ich decyzji powstawały prawdziwe fortuny. Jak głosi legenda, pewnego razu dostawca herbaty na cesarski dwór z miasta pu’er w prowincji Yunnan zachorował i wysłał w daleką drogę syna, który miał dostarczyć cenny ładunek w jego zastępstwie. Syn, zmęczony wielomiesięczną podróży, nie poradził sobie z zabezpieczeniem przesyłki przed monsunowym deszczem. Po dotarciu na dwór okazało się, że liście herbaty sfermentowały i zmieniły kolor z zielonego na brązowy. Zrozpaczony mężczyzna wyrzucił cały ładunek, lecz jego wspólnik uratował kilka porcji i postanowił je dostarczyć cesarzowi do degustacji. Uwagę władcy Qianlong z dynastii Qing zwrócił ciemny, cierpko-słodki napar, który wspaniale podziałał na jego samopoczucie. Zażyczył sobie jego regularnych dostaw. Dzięki temu do dziś dnia pijemy herbatę pu’er, która wzięła swoją nazwę od miejsca pochodzenia.

Gdy Mistrz uznał, że uczeń jest już gotowy, żeby iść swoją drogą, zaprosił go na pożegnalną herbatę. Jednak do tradycyjnego naparu dodał nietypowe składniki, dzięki którym w każdym łyku można było wyczuć słodycz, ostrość i gorycz.

W ten sposób mistrz przekazał uczniowi prawdę o życiu – kontynuuje dalej kobieta Bai. - W młodości ciężko pracujemy, doświadczając goryczy porażki - to symbolizuje pierwsza Gorzka Herbata. Dojrzałość jest jak jedzenie słodyczy – to symbolizuje Herbata Słodka. Starość łączy doświadczenia całego życia - gorycz, słodycz, smutek i szczęście. Dlatego trzecią porcję nazywamy Herbatą Wspomnień. Do garnuszka wsypuje listki herbaty, dodaje plasterki żeń-szenia, mielony pieprz, cynamon, gotuje kilka minut i podaje do picia w ceramicznej miseczce. Tak ceremonia parzenia herbaty ludu Bai przekazuje prawdę o życiu. Na południe od chmur.